niedziela, 10 kwietnia 2011
naprawdę źle i jabłkowe kwadraty
Pieczenie mnie uspakaja... koi moje nerwy, stres. Powoduje, że zamykam na chwilę, na te 30 minut a czasem i więcej książkę z napisem: życie i siedzę po drugiej stronie lustra, z nadzieją, że jest dobrze... będzie lepiej... że nic się nie stało, albo że się odstanie. A jak nie? To nie wiem. Będę piec i piec...
Dziś Piotrowi na wieczór - kwadraty ciasta francuskiego, nadziewane prażonymi z masełkiem, rodzynkami i cynamonem ( no i z gałką muszkatałową) jabłkami... Ponoć pyszne. Takie same zrobiłam rano dla rodziców... i też ponoć smakowały.
Mój cukier skacze i wariuje...więc nie jjem słodkiego. Dziwne...trochę męczące - ale i przyjemne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz