Eat Pray Love
można wiele wypowiadać się nt słuszności lub niesłuszności powstania filmu na podstawie tej książki... można mieć odrębne zdanie nt słuszności powstawania tej książki...
ale jednemu nie można zaprzeczyć - w tej książce/ filmie jest wiele mądrych rad, radeczek i porad, madrości życiowych i słownikowych.
mi najbardziej podoba się definicja osoby/ miejsca za pomocą jednego słowa.
Gdy jeden z Włochów ( albo ta dziewczyna z Norwegii?? ) pyta Liz jakim słowem mogłaby siebie określić, ta odpowiada..." hmm chyba mogłabym się określić jako osoba która szuka swojego słowa".
Czasem tak mam, że daję się definiować przez chwile, które mnie dotyczą... przez momenty w których się znajduję, przez sytuacje i przez innych ludzi. Dziś określa mnie praca, natłok wydarzeń, brak czasu wolnego ostatnimi dniami...
Moje słowo na dziś: zmęczona.
i smutno mi z tego powodu niezmiernie - bo nie mam siły na jakiekolwiek aktywności, na życie, na siłownię, na rozmowę...
smutny post. smutny dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz