sobota, 27 listopada 2010

poranek

Piotrek odwieziony do szkoły, pies wybiegany na spacerze... na sniadanko placuszki owsiane z miodem... prysznic pachniał rano jeszcze Piotrkowym ogórkowym żelem... czuję się swojo, na miejscu, akurat.

Dziś wieczór z mamą, kino? Wczoraj wieczór z Wiktorem... mmmmm doooobrze... :) i pozytywnie!

aa...

kończę kupować prezenty świąteczne... wolę teraz..później jest jakieś szaleństwo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz