Kalosze kojarzą mi się z latami osiemdziesiątymi, z tym jak byłam dzieckiem i z tym jaką frajdę sprawiało chodzenie po kałużach, które dorośli skrzętnie omijali... Kalosze ponownie odkryłam rok temu, na jesień.. kiedy wszystkie moje buty nie dawały radę na spacerach z pse, w deszczu, śniegu... Kupione na allegro służą mi do dziś. W piątek dostałam nowe kaloszki. Od Piotrka, kupione na specjalne moje życzenie... pierwsze zakochanie w nich miałam w Krakowie, w jakimś sklepie z modą dla starszej pani...
Oto są, dziś świeżo rozdziewiczone na spacerze... kaloszki:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz