niedziela, 13 marca 2011
holenderka
Bardzo chciałabym mieć rower. Holenderski. Śliczny, klasyczny...ale chyba najbardziej taki NAPRAWDĘ stary, a nie robiony na retro. Najchętniej pojechałabym do Holadnii kupić stary rower z historią :). Chciałabym aby miał historię. Oczywiście podobają mi się też NOWE - RETRO... ale kosztują... hmmm dużo? Czy dużo to dobre słowo? Nie. ZA DUŻO. 3 tys za rower? Przepraszam, ale nie! Chce stary prawdziwy rower. Mogę go sobie pomalować na biało go potem... ale 3 tys? No nie... dziękuję.
Piotrek w Pułąwach. Zjadłam peiczoną paprykę adziewaną bronzowym ryżem, fetą, cebulą z cynamonem i kardamonem: O ŻESZ WOW! :D Kuniarne, proste, cudo:)
I pierwszy ciepły dzień w Warszawie. Pięknie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz